fearless wedding photographer ispwp wedding photographer ispwp wedding photographer
dr5000.com, logo

Jesteśmy rodzeństwem, które poza więzami krwi
połączyła ogromna pasja, zawód i wspólne cele.

Aktualności
16 marca 2016
28 lutego 2018
Rafał Krasa

Czy wiesz co widzisz?

W trakcie pracy nad filmem „Władca barw” powstają różne, bardziej lub jeszcze bardziej ciekawe materiały i z jednego takiego materiału stworzyliśmy plakat. Mniej więcej co druga osoba wie co widzi, co czwarta twierdzi, że to zdjęcie to Photoshop, ale zaledwie pojedyncze osoby, znacznie, znacznie mniej respondentów potrafi uzasadnić co tu zaszło. Zatem wyjaśniamy ;)

To oczywiście fragment całkiem wyrwany z kontekstu, jednak trzeba pamiętać, że to tylko podstawa do właściwych rozważań. To co widać na zdjęciu to gruszka, taka do zdmuchiwania piasku z matrycy aparatu. Gruszka została oświetlona trzema źródłami światła, z trzech różnych perspektyw – czerwonym, zielonym i niebieskim. Trzy kolory, żółty, fioletowy i cyjan to cienie gruszki, ale w każdym z trzech przypadków, gruszka wycienia tylko jeden kolor światła. Każdy kolory cienia ma więc barwę wynikającą z połączenia tylko dwóch źródeł. Jest jeszcze jedna ciekawa obserwacja. Pozostała część kadru oświetlona jest tymi samymi, trzema źródłami światła, ale wszystkimi jednocześnie i łatwo zaobserwować, że miks wszystkich trzech kolorów, czerwonego, zielonego i niebieskiego, daje światło białe.

Nie jest to fizyczna mrzonka, a fotograficzny fundament i w praktyce wygląda tak, jak na poniższym zdjęciu. Warto zwrócić uwagę na jeszcze bardziej wyraźne cienie za tłem kartonowym (cyjan, żółty, czerwony oraz niebieski, cyjan, żółty) oraz zabarwienia w lewej i prawej części oświetlonego na biało kartonu. Wszystko to wynika z odwróconego kwadratu mocy każdego ze źródeł. Nieźle, co? ;)

Podobne wpisy:
fotografia ślubna warszawa, zdjęcia ślubne warszawa, Polecamy. Was!Aktualności11 sierpnia 201814 sierpnia 2018Rafał Krasa

Polecamy. Was!

Szanowni, Nasi Drodzy, Kochani!

Jak każdy fotograf ślubny, praktycznie każdego dnia otrzymujemy pytania odnośnie „terminów ślubnych”, a że nasz kalendarz nie jest z gumy zwykle odpowiadamy, że w podanym terminie jesteśmy niedostępni. I dotychczas w tym miejscu kończyła się nasza komunikacja z klientem, a my nigdy nie potrafiliśmy jej ładnie podsumować. „Życzymy, aby kolejny fotograf, do którego Pani/Pan napisze, miał wolny termin?” Katastrofa. Chcemy to zmienić!

Chcemy przygotować listę fotografów, których będziemy mogli polecać klientom, z którymi nie jesteśmy w stanie podjąć współpracy. Chcemy, aby na liście byli wyłącznie fotografowie, którzy po pierwsze na tej liście chcą się znaleźć, (...).

fotografia ślubna warszawa, zdjęcia ślubne warszawa, Koniec świataAktualności5 grudnia 20174 marca 2018Rafał Krasa

Koniec świata

Szanowni, Nasi Drodzy, Kochani!

Po publikacji filmu „Film cyfrowy” okazało się, że „świat już nigdy nie będzie taki sam”. Cały ten patos jest przesadzony, nie jesteśmy jakimiś influencerami. Nic się nie skończyło, a jedynie zaczęło coś nowego!

Wybaczcie nam, że nie odpowiadamy na wszystkie komentarze. Ten film miał pełnić rolę informacyjną, powstał po to, aby przede wszystkim pokazać zdjęcia analogowe, o które nie przestawaliście pytać oraz miał ostrzec o nowych kolorach. Nie był to nasz głos w dyskusji, a jedynie informacja i nie zrozumcie nas źle, ale nie chcemy uczestniczyć w tej dyskusji, jest niekonstruktywna i byłaby głucha z (...).

fotografia ślubna warszawa, zdjęcia ślubne warszawa, Wszystko nowe!Aktualności30 października 20172 listopada 2017Rafał Krasa

Wszystko nowe!

No prawie. Mamy nowe logo, nową stronę, ale przede wszystkim jesteśmy, jak to się mówi, zrestrukturyzowani. Po kolei.

Dawno już temu doszliśmy do wniosku, że DR5000 w zasadzie nie robi już zdjęć. Oczywiście nadal fotografujemy, filmujemy, czasem podróżujemy, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Ogrom naszej bieżącej pracy to praca biurowa, organizacja zdjęć, transportowanie się, pisanie scenariuszy, projektowanie, planowanie. Warszawiak powiedziałby, że jesteśmy „kreatywni”. My na to mówimy „proza życia” i proporcjonalnie do prozy, praca z aparatem zajmuje nam tylko ułamek czasu pracy w ogóle.

I zrobił się bałagan. Bo już nikt nie wiedział o co chodzi, a zwłaszcza (...).