Posts tagged 17

Wioleta i Marcin – reportaż ślubny

Diana Krasa, 8 czerwca 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Wioleta i Marcin – reportaż ślubny
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Czasem bywa tak, że reportaż „robi się” sam i tak było u Julii i Nuno, kiedy to naprawdę nie wiem skąd mieliśmy taką moc. Czasem bywa też tak, jak podczas reportażu Wiolety i Marcina – wszystko szło świetnie, aż w pewnym momencie zaczęliśmy gasnąć. To równia pochyła, bo kiedy raz coś pójdzie nie tak, bardzo ciężko wrócić na właściwy tor i znów pracować jak reportażysta zainspirowany. To przerażające uczucie, istna czarna dziura, wręcz paliły nam się głowy. Na taki stan rzeczy wpływ mogło mieć kilka czynników. Pałac Domaniowski jest piękny i przez to wymagający – jeśli coś jest nie tak, to z pewnością nie jest to wina wnętrz, a to presja. Do tego Wioleta i Marcin wyglądali zjawiskowo, a to już presja do kwadratu, niezwykle wyczerpująca. Na domiar złego, to był nasz drugi z rzędu, 20 godzinny dzień pracy i po prostu w pewnym momencie byliśmy wykończeni. Przerwaliśmy i zrobiliśmy 20 minutowy reset. Wszystko wróciło do normy, dociągnęliśmy do końca w zadziwiająco dobrej formie, wręcz z perspektywy czasu nie ma czym przejmować.

Na Facebooku padło życzenie, więcej takich kryzysów – oby nie, osiwiejemy przed końcem września! Obiecuję, że będziemy starali się i bez tego :) Padło też pytanie – jak powstał kadr tytułowy? Wytłumaczył to Rafał w komentarzu do zdjęcia:

To świecące kule, które zastaliśmy w parku otaczającym pałac, w którym odbywało się przyjęcie. Tiltem dołożyliśmy bokeh, bo bez tego było takie „łupne”. Wszystkie kule leżą na trawie (co widać dobrze na tych w ostrości), a Wioleta i Marcin kucnęli, aby pokryć się z żółtą, największą kulą. Photoshop to by był, jakbyśmy się nie zresetowali :)

Mieliśmy wspomnieć o Voigtlanderze (kilka pierwszych zdjęć: 5, 7, 9), ale to jeszcze nie jest właściwy czas na dłuższą wypowiedź o pracy tym obiektywem. Póki co zapraszamy na reportaż, a my idziemy się wyspać :) Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Reportaże ślubne

Wielkie moce małego Aleksandra

Rafał Krasa, 16 kwietnia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Wielkie moce małego Aleksandra
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=4L2A-yMsFGY

Nareszcie! Po ponad 3 miesiącach niebytu wracamy z nowym filmem. Mamy nowe światło, nowy dźwięk i, choć tym razem przesadziliśmy z długością (nie zmieściliśmy się w 20 minutach), mam nadzieję, że udało nam się podać temat w nowy i wciągający sposób. Produkcja przerosła nas do tego stopnia, że w między czasie chodziło nam już po głowie wywieszenie białej flagi, a ostatecznie całość opóźniła się o 2 tygodnie. Warto było jednak dotrwać, bo na każdym roku napotykamy zachwyconych posiadaczy OM-D i temat jest na czasie jak nigdy dotąd! Udanego seansu! :)

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

Jesteśmy na wakacjach. No, może trochę zimno, ale okoliczności przyrody są wyjątkowo piękne. Za mną znajduje się najwyższy szczyt włoskich Dolomitów, Marmolada. Jest tam też Sella Ronda, Rosengarten, masyw Sassolungo. A dla nas, ludzi, którzy na nartach jeżdżą od bardzo wielu lat, to miejsca wyjątkowo piękne. I to pierwszy raz kiedy zabraliśmy ze sobą tak strasznie mało sprzętu fotograficznego – wszystko co mamy mieści się w tej torebce, saszetce w zasadzie, trzy obiektywy i korpus. I tym razem Olympus zaskoczył nas znowu tak strasznie, że postanowiliśmy wreszcie zrobić cały odcinek o tym, jak wygląda praca system OM-D w rękach ludzi, którzy na co dzień pracują aparatami pełno-klatkowymi.

Opowieść zacznę od sprostowań. „Od bardzo wielu lat” oznacza „przez większą część naszego życia”. W tym roku mija dokładnie 20 lat odkąd pierwszy raz stanęliśmy na stoku i przez te dwie dekady wyhodowaliśmy sobie niesamowitego świra na punkcie narciarstwa. Zresztą, ta historia jest bardzo podobna do historii naszej fotografii – narty wynieśliśmy z domu, były z nami od dziecka i uczyliśmy się jeździć na własną rękę, podglądając innych. Dziś może nie jesteśmy ideałami techniki skrętu, ale na śniegu czujemy się dużo pewniej na nartach niż na butach. No, mówiąc wprost, narty to coś co na prawdę uwielbiamy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jesteśmy DR5000 i w góry nie pojedziemy bez aparatu.

Kiedyś do tego celu wystarczył nam kompakt, później pierwszy raz zabraliśmy ze sobą lustrzankę – najmniejszą, najlżejszą i tanią – starego, używanego Nikona D40x z Nikkorem 18-105 VR. Optycznie to był strzał w dziesiątkę, ale był to jednocześnie nasz ostatni raz z lustrzanką na nartach. Na stoku aparat okazał się gigantyczny i niewyobrażalnie nieporęczny.

Trzeba mieć świadomość, że narty to sport, a skręty to siły – równowaga pomiędzy grawitacją i siłą odśrodkową i każdy gram może ją całkowicie zaburzyć. Dlatego waga i rozmiary aparatu są tak strasznie ważne. Poza tym jeżdżąc z lustrzanką, z każdym upadkiem modliłem się aby jakimś cudem ta cegła nie wbiła mi się w żebra. Albo w kręgosłup. DLATEGO też, zawsze idealny to tego był mały, kieszonkowy kompakt, a lustrzanka okazała się tak wielkim niewypałem. Na szczęście nie odpuściliśmy i w tym roku fotografowaliśmy z przepłytką głębią ostrości i przeplastyką. A to dlatego, że po raz pierwszy w góry zabraliśmy Olympusa OM-D E-M1.

Ale co to jest i dlaczego takie to fajne? W dwóch słowach to po prostu bardzo nowoczesny aparat. Olympus w pewnym momencie zabłysnął i (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Sprzęt i technika