Posts tagged 16-28

Mieszkanie M+M

Rafał Krasa, 9 września 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Mieszkanie M+M
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Pewnego, chyba całkiem przeciętnego, popołudnia na naszą skrzynkę przyszła wiadomość z propozycją wykonania sesji zdjęciowej wnętrz mieszkania. Na pierwszy rzut oka, rzut oka na treść wiadomości oczywiście, nie zabrzmiało szczególnie ciekawie, aż do chwili, kiedy otrzymaliśmy przykładowe „wizki” – cyfrowe rendery projektu wnętrz, wizualizacje. Od tej pory pozornie zwykła sesja przerodziła się w wyzwanie w stylu sesji dla Tokiny. Znowu mieliśmy rzucić rękawice renderingowi, co powoli chyba staje się naszą specjalnością.

Wiadomo, że każde „zaprojektowane” wnętrze to efekt realizacji jakiegoś projektu, ale doświadczeniem niezwykłym jest stąpanie po mieszkaniu w bloku, które wcześniej istniało jako komputerowy projekt, w JPEGu. Nagle weszliśmy do stworzonej cyfrowo przestrzeni i mogliśmy dotknąć jej. Trudność sesji polegała na tym, że chcieliśmy jakoś odnieś się do „wizek”, próbowaliśmy więc w świecie rzeczywistym odwzorować kadry, kompozycje i światło. Było i trudno, i łatwo. Trudno, bo komputerem można naciągać fizykę, ale łatwo, bo inwestor zrealizował wnętrze z dużą dbałością o detale i w 99% widok w wizjerze pokrywał się renderami. Wszystkie zdjęcia podczas tej sesji powstały przy użyciu Tokiny 16-28 f/2.8.

Za realizacją tego wszystkiego stoi grupa architektów, którzy jako 081 architekci tworzą wnętrza i zewnętrza. Są diabelsko zdolni jako architekci i przede wszystkim wyjątkowo sympatyczni jako ludzie. Po siedemnastu seriach poprawek powinniśmy ich już znienawidzić, ale jest odwrotnie, mamy ogromną nadzieję, że to pierwsza i nie ostatnia okazja do pracy z nimi. Mają w zanadrzu, a raczej w realizacji, sporo kolejnych bardzo ciekawych projektów.

Nasza prywatna ciekawostka, o której chyba nie wiedzą nawet sami architekci, jest taka, że jeszcze przed rozpoczęciem pracy nad sesją dla 081, przeszliśmy intensywne, kilkunastogodzinne szkolenie z fotografii wnętrz. Dowiedzieliśmy się jak świecić, jakimi obiektywami, ogniskowymi i jak robić ładne obrazy wnętrz. Dwa tygodnie później otrzymaliśmy pytanie i dowiedzieliśmy, że stylistka, której nauczyło nas szkolenie, jest słaba, kiczowata i w ogóle czeskie disko. Tak więc ostatecznie, znowy jak zwykle napędzała nas, mająca zastosowanie w każdej dziedzinie, zawsze skuteczna i niezawodna…improwizacja! :)

Zdjęcia bez naszego logo, to nie zdjęcia, to „wizki”. Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Komercyjna i produktowa

Niedoceniana

Rafał Krasa, 11 stycznia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Niedoceniana
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Gdzieś daleko, chyba na australijskim forum wyczytałem, że Tokina to marka niedoceniana. Czytałem to, mając już jedną Tokinę, która sponiewierała Nikkora, i nieco mnie to szturchnęło. Zacząłem myśleć. Mieliśmy wszystko, co trzeba, ale Nikkor 16-35 f/4 jest f/4 i nie jest to f/2.8, a f/2.8 to jak w D700 dostać nagle użyteczne ISO6400. A Tokina ma w ofercie taki obiektyw 2.8, widmo, który niby jest, a nie ma go. Podobno byli tacy, co go mieli, mówili nawet, że jest dobry, ale oni byli w Australii. Okazało się, że obiektywu nie było u nas, ale już jest. A skoro jest, to oto staliśmy się posiadaczami Tokiny 16-28 f/2.8.

Mamy ją zaledwie chwilę i gdy świat o tym usłyszał, zapytaliście jak ten sprzęt działa. Wszyscy na raz. Nie chcę więc pisać niczego konkretnego, bo mamy go za krótko, ale trzy zdania muszę.

Stan rzeczy jest taki: mamy swojego Nikkora 16-35 mm f/4 VR (od tej pory zwany „mały Nikkor”) oraz pożyczamy Nikkora 14-24 mm f/2.8 (od tej pory zwany „duży Nikkor”). Tokina jest bardzo ostra na f/2.8 i choć nie miałem okazji robić bezpośredniego porównania, ciężko powiedzieć, że jest widocznie gorsza od dużego Nikkora. W narożnikach oba obiektywy mają jakieś swoje problemy, bardzo podobne, choć duży Nikkor mniejsze, ale to, dla czego dotychczas wypożyczaliśmy dużego Nikkora, daje nam Tokina i chyba nie będziemy już więcej potrzebowali Nikkora. W każdym razie różnice, jak są, to naprawdę ciężko je wskazać tak „na oko”. Za to ogniskowe w Tokinie moim zadaniem są bardziej sensowne, bo 14mm a 16mm to dla nas różnica mała i zbędna (z wygiętego ekstremum do mniej, ale wciąż wygiętego ekstremum), ale już 24mm, a 28mm, to coś użytecznego, bo wręcz zahacza o portret. Więcej, niby to 1EV ciemniej, ale już wyjątkowo blisko Nikkora 28mm f/1.8…

Tokina 16-28 mm na f/2.8, czyli otwarta, jest tak samo ostra w narożnikach jak mały Nikkor (16-35 mamy od lat i znamy go na wylot) ale wyraźnie, dużo ostrzejsza w środku kadru. Za to po przymknięciu Tokiny do f/4 obraz znacznie wyrównuje się i Tokina jest nieporównywalnie ostrzejsza na całym kadrze od małego Nikkora. To dwie różne klasy obiektywów, nie ma czego porównywać.

W Tokinie autofokus działa mniej kulturalnie, gdy biegnie po całej skali („bzyczy”, trochę jak śrubokręt z korpusu, tylko ciszej), ale małe ruchy wykonuje całkowicie cicho, fajniej niż Nikkory (charakterystyczne nikkorowe mrówki). Autofokus jest za to dokładnie tak samo szybki i celny w obu obiektywach, nawet gdy jest ciemno. Flar, blików i spadków kontrastu w Tokinie jest nieco więcej niż w małym Nikkorze (z maleńkim przednim szkłem), ale chyba znowu występuje tu dokładnie identyczny poziom jak w dużym Nikkorze. Oba te obiektywy, duży Nikkor i Tokina, mają ogromny przedni element i trzeba się z tym pogodzić, że będą łapały sporo światła. Tragedii nie ma, warto jednak pamiętać i w miarę możliwości, w obu obiektywach, unikać lub przysłaniać ostre słońce. Zresztą cała konstrukcja i jakość wykonania Tokiny to klasa dużego Nikkora. Niestety waga i gabaryty też – Tokina jest dużym, ciężkim, metalowo-szklanym obiektywem, większym (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Sprzęt i technika