Jesteśmy rodzeństwem, które poza więzami krwi
połączyła ogromna pasja, zawód i wspólne cele.

Film cyfrowy

Filmujemy » Filmy lifestyloweRafał Krasa2 grudnia 2017

fotografia ślubna warszawa

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

To będzie petarda. Otóż od teraz będziemy obrabiali reportaże ślubne! I może nawet wstecz coś obrobimy!

UWAGA! Nie wszyscy to zrozumieli, ale w filmie na 1:58 pokazujemy zdjęcia zeskanowane z filmu. To są „te” zdjęcia analogowe, wybrane przez klienta.

Przynajmniej tak to będzie wyglądało, dla wielu teraz zdjęcia tym bardziej będą wyglądały na obrobione, ale nadal nie będę ich obrabiał, nie będę wykonywał czynności obrabiania, ruszał myszką. Otóż dotychczas nasze zdjęcia powstawały aparatem. Mówiłem już to, ten film zniknął, ale mówiłem o tym na samiuteńkim początku tego kanału, że nie obrabiamy zdjęć. Mamy alergię na jakiekolwiek fotoszopowanie, a że dla odmiany fotografie uwielbiamy, każde nasze zdjęcie powstaje aparatem nie myszką. Dla równowagi stosujemy wszelkiego rodzaju techniki typowo fotograficzne. Jak potrzebuję przyciemnić niebo to zakładam filtr połówkowy, albo obniżam ekspozycję i oświetlam temat zdjęcia, zamiast siedzieć godzinami w fotoszopie i rozcinać wszystko na warstwy, a potem jeszcze w tych warstwach się grzebać. Dreszczy dostaję jak o tym mówię.

To jest dużo spraw jak na jeden film. Zasada jest taka, że staramy się z uporem maniaka fotografować tak, jakbyśmy nadal pracowali na filmie, czyli z założeniem, że to co naświetli się na filmie, to zostaje. I tak pracujemy od lat. Co w tym fajnego? Dla Was nic. Dla nas to ogromna frajda i fenomenalna szkoła. To w ogóle coś co nadal inspiruje nas do działania, bo po 8 latach zawodowej pracy z aparatem w ręku, wciąż fotografia jest dla nas wyzwaniem i to utrzymuje nas na wysokich obrotach. I dzięki temu w tym roku wykonaliśmy cały reportaż ślubny wyłącznie na filmie. Taką propozycję dostało podobno bardzo wielu najlepszych fotografów w tym kraju, bo nasz klient twierdzi, że pytał wielu, ale na realizację zgodziliśmy się tylko my jedni. To co dla wielu oznaczało totalny zawrót głowy, dla nas oznaczało wyłącznie wymianę korpusów. Obiektywy i technika pozostała ta sama i pomimo, że nie możemy pokazać tego reportażu w całości, nie mamy nawet zgody klienta na publikację choćby tych najlepszych zdjęć, a zaledwie dwudziestu kilku z kilkuset i to wybranych nie przez nas, to chyba pierwszy reportaż, z którego jesteśmy mniej lub bardziej, ale zadowoleni. Ci, którzy mogli zobaczyć te zdjęcia, jak jeden mąż, są wszyscy zaskoczeni, bo nikt z nich jeszcze nie widział cyfrowych zdjęć na kliszy. Na Nikonie F5 mieliśmy Sigmę 35 ART, która powstałą kilkanaście lat po upadku analoga. Ten sprzęt się nie zazębił w historii fotografii, my go zazębiliśmy. Ale przez lata zmieniła się też fotografia, bo dziś fotografowie garściami czerpią z ISO12800, gdy na filmie mieliśmy maksymalne ISO800 w kolorze i czaro-białe 1600. No i tak to właśnie wyszło, okazało się, że udało nam się zachować bardzo nowoczesny charakter i połączyć to z klasycznymi kolorami filmu. Zaowocowały lata praktyk z technikami fotograficznymi.

Do reportażu podeszliśmy z samymi znakami zapytania w głowie, wręcz ze ogromnym pietrem. Fotografowanie kończyliśmy z niewiadomoczym, przyjęcie kończyło się, a my nie wiedzieliśmy czy w ogóle mamy jakiekolwiek zdjęcia, nie mówiąc już o jakichś dobrych. A jednak zadziałało wszystko. Poradziliśmy sobie z ekspozycją, ostrością, a wybrane przez nas filmy to był strzał w dziesiątkę. W zasadzie różnice w stosunku do normalnego reportażu cyfrowego były minimalne, tak w pracy aparatem, jak i podczas edycji. Zdjęcia mieliśmy gotowe i przekazane klientowi w ciągu tygodnia, bo edycja trwała krócej, bo powstało kilka razy mniej zdjęć. Z pierwszej mojej kliszy, z 36 zdjęć wybraliśmy 32 dobre zdjęcia. 89% skuteczność.

Ale te kolory. Cały reportaż w takiej formie to zupełnie co innego niż fotografować analogiem w domu czy obfiltrowac na Instagramie jedno zdjęcie z telefonu. To że cały reportaż wygląda inaczej, nie jest zaskoczeniem. Kiedy do aparatu wkręcałem Kodaka Portra 800 wiedziałem czego się spodziewać, seledynowa trawa i brązowe cienie. I o ile wciąż nie rozumiem fotografów, którzy wszystkie reportaże wykonują Canonem 5D, ale na końcu całego procesu bezsensownie udają, że to był film i udają jakiś negatyw tylko sami nie wiedzą jaki, o tyle nam od lipca jest bardzo ciężko uciec od tego co zobaczyliśmy. Tego nie da się odzobaczyć i trochę straciliśmy serce do starych kolorów. Patrzę na zdjęcie i myślę, jakby to wyglądało zeskanowane z negatywu. Pomijając oczywiście fakt, że na negatywie nie powstałoby tak bardzo nieprzemyślane zdjęcie…

W każdym razie nie było odwrotu. Zaczęliśmy rozkładać na czynniki pierwsze filmy, w każdej wolnej chwili skanowaliśmy negatywy, wyciągnęliśmy wspólny mianowniki z tych wszystkich skanów i dziś można powiedzieć, że mamy swój film cyfrowy.

Kto oglądał „Władcę barw” będzie wiedział o co chodzi, w uproszczeniu stworzyliśmy trzeci poziom profilu, czyli bazą dla nowych kolorów nadal pozostają stare profile standardowe tworzone na podstawie wzornika. Choć może z czasem złączę drugi i trzeci poziom w nowy drugi. To co jest nowego to znacznie bardziej skomplikowane ustawienia krzywych, a to prowadzi do pewnego problemu. Nawet dwóch. W profilach nie mogę regulować krzywych dla kanałów RGB i do każdego profilu trzeciego poziomu mamy też przygotowany preset. Stawałem na uszach, aby przenieś to wszystko do profili, ale nie było wyjścia, powstała dodatkowa krzywa w sekcji Curves. I jest to preset bezwartościowy bez profilu i profil, który bez presetu. Profilopreset. Drugie ograniczenie leży w aparatach. W Nikonach możemy regulować krzywe i robimy to od zawsze, jesteśmy więc w stanie odwzorować mniej więcej to, co uzyskamy w profilu. Ale w Olympusach jest to utrudnione, a we wszystkich pozostałych aparatach w ogóle niemożliwie. Co z tym począć? Ano nic. Ustawimy aparaty najlepiej jak możemy, aby jak najbardziej zbliżyć się do efektu ostatecznego, ale ja od reportażu analogowego przestałem używać wyświetlacza. Jeszcze czasem na niego spojrzę, czasem rzadziej, czasem częściej, ale przestawiła mi się jakaś zapadka i zacząłem widzieć kadry wyobraźnią. Wiem, że gadam jak przed konsultacją psychiatryczną, ale tak jest. Znacznie odważniej działa moja wyobraźnia, bo wiem, że mogę coś sobie zwizualizować w głowie, coś tam pokręcę gałkami i aparat zarejestruje to tak jak to sobie wyobraziłem. Mam odwagę tak pracować, bo widziałem jakie są tego efekty, to już kiedyś zadziałało. Jak tylko wykonamy kolejny reportaż na kliszy, obiecuję zrobić o tym film, mam milion siedmiomilowych tematów w głowie, ważnych przede wszystkim dla fotografii cyfrowej.

Od teraz nasze zdjęcia będą wyglądały inaczej, a jak tylko będziemy mieli coś z analoga, pojawi się to na blogu i nie będzie wyglądało jakoś odmiennie. To będzie też ciekawy eksperyment, bo będziemy obserwowali jak ta zmiana wpływa na atrakcyjność naszej oferty. Klient, który najcześciej właśnie w tym momencie, tuż przed swoim ślubem ma pierwszy kontakt z fotografią zawodową postrzega to zupełnie inaczej, kieruje się zupełnie innymi emocjami i możliwe, że w totalnym poważaniu ma całą tą papkę analogową i odrzuci nas w przedbiegach. Albo zupełnie na odwrót. Nie wiem, rynek to zweryfikuje, ale dla nas niezwykłym doświadczeniem jest już zobaczyć nasze zdjęcia w zupełnie nowym ubranku.

To co jest ważne to dwie sprawy. Pierwsza to taka, że wciąż nie będziemy nic przy tych zdjęciach dłubali. Nadal tego nienawidzę i nie mam zamiaru. To będzie jeden profilopreset i będzie z automatu trafiał na wszystkie zdjęcia. Cały proces pozostaje taki sam, po prostu teraz na zdjęcia zamiast DR.color2 będzie trafiał preset nakładający profil DR.color3. To dokładnie tak, jakbyśmy z do aparatów wkręcili po prostu inną kliszę niż dotychczas. Druga sprawa jest taka, że trochę jesteśmy tacy nakręceni, mam poczucie, żę robimy krok we właściwą. Instagramowa obróbka to najwyraźniej nie moda, a raczej rozdział w fotografii, nie przemija i już raz był taki moment w historii, gdy pojawiły się cyfrowe aparaty i wielu analogowych fotografów nie chciało przestawić się na obraz cyfrowy. Nie chcielibyśmy być jak Ci fotografowie, przestarzali i zakorzenieni w poprzedniej epoce. Opór nie ma tu sensu, ale jeśli będziemy w stanie przemycić wszystkie nasze wartości do nowej rzeczywistości, a dodatkowo w całkowitej harmonii z cyfrowymi wykonywać reportaże analogiem, to będziemy w siódmym niebie. To będzie kolosalne zwycięstwo na wszystkich frontach! Trzymajcie kciuki!

O no i oczywiście nie powiedziałem – na blogu opublikowaliśmy nowe, choć już w sumie stare reportaże z przeszłości, wcześniej niepublikowane, ale już z nowymi profilami. A z czasem pomyślimy co jeszcze opublikować na nowo. I teraz to już na prawdę koniec. Plansza zanim coś mi się jeszcze przypomni.

18 komentarzy

Antek
2 grudnia 2017

Czyli można powiedzieć, że poszliście trochę okrężną drogą w „looks like film” ;)

Ciekawe.
Równie ciekawa jest to odmawianie innych foto, ale to mnie trochę nie zdziwiło, bo ostatnio spotkałem się z sytuacją gdzie Pannie Młodej odmawiały wszystkie fryzjerki. Bo za trudne włosy – serio. Więc kto ich tam wie.

DR5000.com
2 grudnia 2017

Jeśli ktoś w ofercie ma fotografię cyfrową, może nawet nie mieć korpusów analogowych, wiec to trochę inna sytuacja. Nie mniej, my wyszliśmy ze swojej strefy komfortu i potraktowaliśmy to jak wyzwanie. Dziwne jest to, że byliśmy jedyni. Ich wszystkich strata :)

Mały Krzyś
3 grudnia 2017

Pełna konsternacja… Nagle wywracacie wszystko do góry nogami i jak tylko usłyszałem pomyślałem „o nie!”… Ale kurcze, cholernie podoba mi się to co zobaczyłem w tym filmie. I co ja mam teraz ze sobą zrobić? Nie zasnę dzisiaj… Trzymam kciuki i idę się oswoić z tym wszystkim.

3 grudnia 2017

Petarda i szacun krótko mówiąc :) Podoba mi się to co powstało. Od zawsze podobały mi się Wasze zdjęcia, ale miałem jedno „ale” co do kolorów, wszystko wydawało się za idealne. W tych „nowych” barwach jest niesterylnie idealne :)

Hacz
3 grudnia 2017

Praca analogiem to czysta przyjemnosc, nie zrozumie ten kto nigdy swiadomie zdjec nie robil. Kadr dwa razy trzeba przemyslec, szanuje sie kazda klatke, a efekt zupelnie inny niz z cyfrowego aparatu. Super zlecenie, mega zazdroszcze i mam nadzieje ze kiedys bede mial podobne :) gdzie mozna zobaczyc te dozwolone ujecia?

DR5000.com
3 grudnia 2017

Dzięki! Zdjęcia analogowe oglądasz w filmie na 1:58 :)

3 grudnia 2017

Kolejny krok to wielki format i techniki z XIXw.

3 grudnia 2017

„Innowacja odróżnia lidera od naśladowcy”. Szacunek za reportaż wykonany analogowo, ale to co teraz chcecie zrobić z kolorami jest zaprzeczeniem tego o czym mówiliście do tej pory. I Ty Rafał sam niedawno o tym pisałeś. Teraz ma być zupełnie odwrotnie. Do tej pory miałem wrażenie że to Wy kreujecie coś nowego, innowacyjnego, teraz to rynek skłonił Was do zmian. Zmian do których Wy do tej pory podchodziliście sceptycznie. Szkoda, inspirowaliście, teraz popłyniecie z prądem. Oczywiście nadal będziecie świetni, ale jednak świat od dziś będzie inny. ( cały czas mówię oczywiście o analogowaniu cyfrowych plików).

3 grudnia 2017

Podpisuje się pod tym !!! nic dodać nic ując . dodam ,że wy nic nie musicie :) ,ale każdy robi jak uważa . Świat idzie w złym kierunku nie musimy mu w nim pomagać . Szacunek za odwagę by podejść do takiego reportażu ,ale myślę ,że też byliście zabezpieczeni jedno robi analoga druga osoba cyfra cyfra :) pozdrawiam

3 grudnia 2017

Ja też zgadzam się z tym co napisał Szymon. Ten nowy preset dr.3 powoduje, że wtapiacie się w rynek, zamiast tworzyć nową jakość. Takie moje 3 grosze :)

DR5000.com
3 grudnia 2017

Szymonie, to też nie prawda, że rynek skłonił nas do zmian. Skłonił nas pierwszy reportaż ślubny wykonany na filmie. Jeśli innowacja odróżnia, to raz jeszcze – nikt nie chciał wykonać tego reportażu na filmie, zgodziliśmy się tylko my. Nie płyniemy z prądem, bo póki co w ogóle nie ma jeszcze żadnej rzeki :) Niczemu nie zaprzeczyliśmy, nasza praca nadal wygląda tak samo, zmienił się jedynie przepis. I nigdy nie byliśmy liderami :)

3 grudnia 2017

Rafał, nie zrozum mnie źle. Pisząc to, miałem na myśli tylko „analogowanie” plików cyfrowych. Pliki analogowe zostawmy na boku, to jest Wasz sukces i tego nie podważam. Tylko co do zmiany kolorów widzę to tak jak kolekcja Macieja Zienia w Biedronce. To jemu zgadza się kasa na koncie itd. Ale to już nie to. Wiem, jak to mówił jeden twardy człowiek biznesu – „pewne są tylko zmiany”. Tylko wiesz, zmiany zgodne z duchem jaki towarzyszy marce od momentu pojawienia się na rynku.
To moje odczucie, nie traktujecie tego jako negatywnej krytyki.

DR5000.com
3 grudnia 2017

Szymonie, kasa zawsze nam się zgadzała i właśnie dzięki temu mamy możliwość eksperymentowania i rozwijania się. Wręcz istnieje szansa, że kasa teraz przestanie się zgadzać. Idziemy do przodu i to nie jest pierwszy raz, zawsze byliśmy otwarci na zmiany. Gdyby w naszej historii nie było zmian, nadal fotografowalibyśmy ukośne kadry z ryby, a kanału na Youtubie nie byłoby już wcale. To nie są też zmiany fundamentalne, bo workflow pozostał ten sam, fotografia będzie nawet lepsza, a gdy potajemnie opublikowaliśmy sesję z Santorini już w nowych kolorach, nikt słowem nie zamarudził na kolory. Nikt nawet nie zauważył zmiany. Tak, we wpisie i w filmie o Santorini są już nowe kolory :)

3 grudnia 2017

To że nikt nie napisał w komentarzu, nie oznacza że nikt nie zauważył zmian. Nie powiem że od razu, ale chyba każdy kto doszedł do zdjęcia „wpid23972-021.jpg” musiał zauważyć że fakt, coś się zmieniło. BTW, co znaczyło w filmie o tej sesji że korygowaliście AF dla różnych filtrów? ( mówisz o tym na samym końcu filmu)

Kamil
3 grudnia 2017

Kochani, a czy nowy profilo-preset udostępniacie bądź sprzedajecie w jakikolwiek sposób?

Mariusz
3 grudnia 2017

Ma to sens ale na np labie Gretaga który jest całkowicie analogowy działa jak powiększalnik do colorowych negatywów a nie skanowane analogi do cyfry i wypalane laserem .

5 grudnia 2017

Też robię zdjęcia na kliszy. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Tutaj kilka moich fotek: Foty są na dole.

DR5000.com
5 grudnia 2017

Plener? Zdjęcia portretowe to całkowicie nic nadzwyczajnego, bo stoisz w miejscu i w nieskończoność możesz sobie mierzyć światło, aż zrobisz jedno zdjęcie. Reportaż to jednak zupełnie inna sytuacja, bo w 15 minut ceremonii zużyliśmy 8 rolek filmu i wszystko odbywa się na zupełnie innych zasadach. 10% czasu zajęło samo zwijanie filmów. To było nasze najtrudniejsze zlecenie fotograficzne jakie wykonaliśmy w życiu.