Faku

fotografia autofokus

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=ZE32V8pMf8k
Wpis: Faku

Jak zwykle kobyła – tym razem odpowiadam na nudne, żmudne pytania ;)

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

Codziennie otrzymujemy różniste pytania o sprzęt, kolory, obiektywy, kadry. I to koniec. Nie będziemy więcej na takie pytania odpowiadali, z resztą już nie odpowiadamy. Zawsze dążyliśmy do takiego romantycznego ideału, chcieliśmy nie zostawić ani jednej wiadomości bez odpowiedzi i o dziwo przez BARDZO długi czas, przez wręcz kilka lat, to się udawało. I to nie tak zdawkowo, zawsze starałem się uzasadniać moje zdanie. Po powrocie z Santorini, po siedmiu dniach naszej nieobecności na skrzynce zalegało tak wiele wiadomości, że do dziś nie zdążyliśmy odpisać na wszystkie, a po drodze przyszły kolejne. I wybaczcie nam, ale już na nie nie odpowiemy. Z pytaniami więc koniec, ale dziś odpowiem hurtowo na te powtarzające się, najczęstszej zadawane.

Skąd pomysł na filmy? Od czego się zaczęło?
Pierwszy film powstał z nudów i świat go nigdy nie ujrzał. Pewnego leniwego, słonecznego popołudnia, dopisywał nam humor i zacząłem się wygłupiać. Co nie jest rzadkim zjawiskiem. Rzuciłem, wtedy „nagrajmy to” i okazało się, że w zasadzie to nic trudnego. Ostateczną wersję nagraliśmy chyba w drugim podejściu, jakoś bardzo szybko i był to mój pierwszy raz przed kamerą. W kontekście naszej marki Eupidere, ten film to niezły chichot historii, ale słowo honoru, nie ma w tym żadnych podtekstów. A wiec zaczęliśmy filmy… od recenzji paska.

Kiedy nagracie następny odcinek? Czy w ogóle będą następne odcinki?
Bardzo ciężko przewidzieć przyszłość tego kanału i ostatecznie wszystko to kwestia nie decyzji, a jakiegoś rozwiązania. Ja wiem, że chcecie więcej odcinków, te filmy są super. To przecież esencja tego co nas samych przyciągnęło do fotografii. Dla nas to jednak działalność, która pochłania czas, a nie przynosi zysków i kiedy stoimy przed wyborem film lub zlecenie, wybieramy tak na prawdę pomiędzy stratą a zyskiem. A w kontekście firmy, którą prowadzimy, zdrowy rozsądek nakazuje nam wybór zlecenia. To inaczej niż kilka lat temu, wtedy mieliśmy czas na wykonanie absolutnie wszystkich zleceń i jeszcze zostawało nam sporo czasu wolnego w pracy, który wtedy przeznaczaliśmy na filmy. Dziś pracujemy więcej i gdy kończymy np. o 17:00, zaczyna się nasz prywatny czas wolny. Dla rodziny, dla siebie, na odpoczynek, absolutnie nie myślę wtedy o filmach. Jedno z rozwiązań na przyszłość przewiduje skomercjalizowanie tego kanału, tak aby filmy stały się częścią naszej pracy zarobkowej. Wówczas moglibyśmy wymieniać zlecenia za nagrania. Czyli trochę taki kanał telewizyjny na 1/50 etatu. To jedna z wielu możliwości, ale póki co nie mamy żadnej konkretnej strategii na przyszłość tego kanału. Nie zamknęliśmy go, ale też nie ma planów, na następne odcinki. No może na jeden…

Czy na blogu publikujecie wszystkie reportaże?
Nie. To co pokazujemy na blogu to wycinek naszej pracy. Z zasady nie pokazujemy reportaży, w których pojawiają się znane twarze lub takich, które po prostu z tytułu umowy opatrzone są klauzulą poufności. Przez ostatni rok jakoś nie mieliśmy kiedy publikować, a do tego Eupidere pochłoną nas bez reszty. Jeśli chodzi o sesje i filmy komercyjne to pracujemy już prawie wyłącznie z klientami korporacyjnymi, a ostatnio sporo z zagranicznymi agencjami, które realizują zadania w Polsce i w przypadku tych klientów, nie my dysponujemy zdjęciami. Zresztą to nic odkrywczego, to te same techniki, ten sam sprzęt, jedynie różne wnętrza, zewnętrza i ludzie.

Czy zawsze pracujecie razem?
Tak, wyłącznie. Nigdy nie pracujemy osobno nad dwoma różnymi projektami jednocześnie. Ale też odwrotnie – nie przewidujemy wprowadzenia do naszej pracy osób trzecich. To również odpowiedź na wszystkie pytania odnośnie praktyk i stażów u nas. Akurat te pytania to dla nas ogromne wyróżnienie i jest nam bardzo trudno odmawiać, ale przykro mi, nie. DR5000 to Diana i ja, i chcemy aby tak pozostało.

Ile zdjęć wykonujecie podczas jednego reportażu ślubnego?
Rekordem był ślub Niny i Chaza, podczas dwóch dni wykonaliśmy grubo ponad 3000 zdjęć. Ze wszystkich aparatów łącznie. Ale to rekord. Zwykle staramy się mieścić w 2000 zdjęć i najwięcej „odrzutów” powstaje podczas ceremonii, bo klient otrzymuje np 4-8-10 zdjęć z przysięgi, a powstaje 200. Statystycznie do klienta trafia od nas co szóste, czasem co czwarte wykonane przez nas zdjęcie.

Ile kosztuje u Was reportaż ślubny?
W 2015 i 2016 roku, reportaż z przygotowań Panny Młodej, z ceremonii oraz przyjęcia w naszym wykonaniu kosztuje 6000 zł.

Czy za Wasze podróże zagraniczne płacą klienci?
Oczywiście. Sesja zagraniczna w naszym wykonaniu to takie same zdjęcia jak sesja w studiu czy w okolicznych pokrzywach, choć taka z dodatkiem ogromnej odpowiedzialności i wymagająca zaangażowania. Stąd nasze sesje zagraniczne są o około 30% droższe od tych na miejscu. Dodatkowo klient pokrywa wszystkie koszty, których nie ponieślibyśmy w Polsce, takie jak zakwaterowanie, podróż, transport na miejscu czy jakieś bilety wstępu. Oczywiście Na tych wyjazdach mamy też czas na relaks, po kilku godzinach pracy musimy odpocząć, niezależnie od tego czy fotografowaliśmy w Polsce czy na Księżycu. My człowieki nie roboty, co nie oznacza, że to jakaś trauma. Fotografia jest piękna w każdej formie i każdych okolicznościach, a podróże to przygoda, zdecydowanie wartość dodana.

Ciekawe czy potrafilibyście zrobić takie same zdjęcia na tanim ślubie, w remizie z obleśnymi różowymi ścianami i przechodzoną podłogą?
Jak można zadać takie pytanie? Jak możecie w takim tonie wypowiadać się o swoim kliencie i to publicznie? Przecież ten sam klient wybierał fotografa, kierował się tym samym gustem, poczuciem estetyki, kiedy podpisywał z Tobą umowę! To Ty jesteś fotografem na ślubie w remizie. Ja uważam, że takie stawianie sprawy jest niesmaczne i mnie byłoby wstyd, ale OK, rozumiem istotę pytania. A więc po pierwsze my śluby dzielimy na te drogie i te jeszcze droższe i to już duża różnica w myśleniu, a wręcz nastawieniu do klienta. Nikt nas nie pyta o opinię, klient zatrudnia nas w określonym celu i na aparacie kończą nasze kompetencje. Nigdy nie fotografowaliśmy w miejscach obleśnych, niesmacznych, choć bywamy w tych samych lokalach, w których fotografujecie Wy. Nigdy nie zdarzyło nam się fotografować par obojętnych wobec siebie. Każda z naszych par to zawsze dwójka zakochanych po uszy ludzi, którzy biorąc ślub realizują swoje największe marzenie. Są zawsze wpatrzeni w siebie, niezwykle szczęśliwi, często bardzo ciężko jest oderwać ich uwagę od siebie. Dla nas praca z nimi to ogromna radość, zawsze jesteśmy świadkami niezwykłych wydarzeń, pięknych chwil i sytuacji. Reportaż ślubny to wspaniałe zadanie. Ale nie zawsze jest gdzie fotografować i to nigdy z powodu urody miejsca. Podczas reportażu Kasi i Filipa nie mogliśmy znaleźć tła, które było idealnie ustawione do zachodzącego słońca. Byliśmy tu, i nieco w kropce. Spojrzeliśmy w lewo, w prawo i choć z początku wydawało się, że na zachodzie nie ma tła, dostrzegliśmy stodołę i powstały te zdjęcia. Podobnie było z Beatą i Kamilem. Poprosili nas, abyśmy w drodze z ceremonii na przyjęcie wykonali dla nich kilka portretów, które podczas przyjęcia wydrukujemy i będą mogli rozdać je swoim gościom w ramach podziękowania za przybycie. Za cel obrali sobie pobliski park, ale w parku było tak dużo ludzi, że nie byliśmy nawet w stanie zaparkować samochodów. Pamiętam, że Beata była nieco załamana, ale powiedzieliśmy, żę spokojnie, po drodze mijaliśmy idealne miejsce, sfotografujemy was tam, w przydrożnym rowie. Literalnie. Zamiast parku zaproponowaliśmy te oto krzaki. A oto zdjęcia. Oczywiście, są miejsca ładne i ładniejsze, ale nie od miejsca zależą zdjęcia, a od ludzi i wydarzeń. To reportaż nie krajobraz, a wydarzeń i emocji na każdym ślubie w brud. My nie zawsze fotografujemy w pałacach. Wystarczy przejrzeć bloga, takich reportaży wykonaliśmy może ze cztery, cała reszta naszych zdjęć to polskie kościoły, cudowne przyjęcia i fascynujący ludzie.

Dlaczego usunęliście mój komentarz?
Nasz blog, fejsbuk, yutub, wszystkie nasze kanały to wizytówka, mówi o nas. To nasz świat, w którym większość treści publikujemy my i to my wyznaczamy reguły oraz ostatecznie decydujemy jakie komentarze dopuścić. To jakie komentarze dopuszczamy, też świadczy o nas. Zdecydowanie nie ma tu miejsca na złe emocje, anonimy, krętactwo, na personalne wycieczki, wulgaryzmy, spam, na obrażanie siebie na wzajem lub nieprzyjemne opinie pod adresem naszych klientów. Za to jest na przyzwoity, najlepiej profesjonalny dialog o fotografii, a przede wszystkim na konstruktywną, uzasadnioną, bardzo wartościową krytykę. Chcemy, aby komentarze były wartością dodaną, esencjonalną treścią, której nie trzeba szukać pośród setek pustych zdań. Co nie zmienia faktu, że ogromna większość komentarzy przechodzi, usuwamy może 1 na 50, 2%, a za krytykę na poziomie jestem szczególnie wdzięczny, bo dzięki niej robimy i zawsze robiliśmy największe postępy.

Dlaczego nie udostępniacie RAWów?
RAW to format zapisu, a nie format prezentacji zdjęć. Dlatego. Lightroom, Capture One, Aperture i ViewNX – każdy z tych programów, ten sam plik wyświetli inaczej. Bez stworzonych przeze mnie profili barwnych, bez profilu dla użytego obiektywu, czyli bez korekt winietowania, dystorsji. Kiedy fotografuję, oczekuję pewnego looku zdjęcia na wyświetlaczu. Do tego dążę. Kiedy uruchamiam RAWa na komputerze, wszystko rozsypuje się i znowu dążę do tego samego, co widziałem na wyświetlaczu. Udostępniając RAWy udostępniłbym niegotowy produkt. JPEGi to cudowny format, bo poza korektami dodatkowo uwzględniają poprawną konwersję przestrzeni barwnej, bitów i jedyna zmienna to monitor.

Dlaczego nie udostępniacie EXIFów?
W mojej ocenie udostępnianie danych ekspozycji jest mylące, wprowadza dezinformację. Kto potrzebuje EXIFu? No, ten kto nie rozumie co widzi. Ten kto patrzy i nie widzi pola widzenia, głębi ostrości. Nie ma lepszego EXIFu niż gotowy obraz. Ekspozycję każdorazowo ustawia się na nowo i same parametry ekspozycji nie mówią nic. Mówią? No to proszę. ISO100, 1/800, f/2. To zdjęcie jasne, ciemne czy w sam raz? No niewiadomo, bo te wartości nie mówią absolutnie nic. Gotowy obraz mówi wszystko co najważniejsze. Ogniskową czy wartość przesłony mniej więcej widać przecież na zdjęciu. Jak jest bokeh to nie jest to f/16, a mega powiększone tło to nie UWA. Ale EXIFy mogą mylić. Przykład. Te dwa zdjęcia wykonane są tym samym aparatem, na tych samych parametrach, a EXIF mówi, że oba zdjęcia różnią się jedynie ogniskową. Moim zdaniem zdjęcie po lewej jest prześwietlone, a prawe ustawione poprawnie. Co mówi EXIF o ekspozycji? No to, że te parametry to zbyt wysoka ekspozycja i trzeba np. przymkną przesłonę do o 2EV do f/4, tak żeby uzyskać taką ekspozycję …yyy na tych parametrach… Mądrej głowie EXIF nie mówi wiele ponad obraz, a głupka tak wymanewruje, że się chłop tydzień nie odnajdzie. Co by się chłop nie błąkał, na jednym ze zdjęć jest założony filtr szary i po zmianie obiektywu ten kto kliknął prześwietlone zdjęcie, zapomniał przekręcić filtr. Ale ekspozycja wg. EXIF jest ta sama. Taki sam bałagan zapewni manualnie ustawiona mocy lampy, Voigtlander bez styków i informacji o ustawieniach obiektywu, czy choćby M.Zukio 75 mm f/1.8, który pomimo krótszej ogniskowej, jest dłuższy od 85tki f/1.4.

Jakim cudem stać Was na tyle sprzętu?
Jesteśmy zawodowymi fotografami, zarabiamy aparatami pieniądze, takie z papieru i za te pieniądze kupujemy sprzęt. Im lepszy, tym łatwiej później zarabiać nam kolejne pieniądze. Nie kupiliśmy tego wszystkiego z kieszonkowego, sami zapracowaliśmy sobie na ten sprzęt, momentami bardzo ciężką pracą.

Jakim cudem stać Was na tyle sprzętu?
Wcale nas nie stać! Oczywiście moglibyśmy sobie to wszystko kupić, w poprzednim pytaniu powiedziałem, że zarabiamy, ale po co mielibyśmy wydać te pieniądze? No może nie po co, ale dlaczego akurat na sprzęt? Dziś bardzo dużo sprzętu, ogromną większość wypożyczamy do konkretnych zadań. To bardzo opłacalne rozwiązanie, bo każdego dnia możemy pracować innym aparatem. Raz mieć ogromną rozdzielczość, innym razem rozsądny rozmiar plików i powiedzmy świetny autofokus. A koszty wypożyczenia są śmiesznie niskie w odniesieniu do zakupów, które szybko tracą na wartości. Każdy nowy obiektyw za niecałe 7000 zł w przedsprzedaży, po pół roku na półce kosztuje już 5900 zł, tak było z 58ką, a po roku po Allegro krążą używane za równe 5000 zł. Za tę różnicę, 58kę można pożyczyć ze 20x lub więcej. Wręcz wypożyczenie całego D800 to 100 złotych za dobę, a my na zakupie i sprzedaży dwóch D800 straciliśmy odpowiednio 4000 zł i 5000 zł. To D800 na 90 dni wypożyczenia na pojedyncze doby. Dwa aparaty na 45 reportaży ślubnych – pewnie ze dwa lata. A za dłuższe wypożyczenia są rabaty. I dla stałych klientów też. A weekendy gratis. A im rzadziej czegoś używamy, tym to wszystko wielokrotnie bardziej się opłaca, bo np. tiltshiftów użyliśmy dotychczas zaledwie kilka razy. Ba/Pf…! Fotografię można robić zupełnie bez sprzętu. Zwłaszcza na samym początku, lepiej wydać 200 złotych na wypożyczenie Nikona D810 na pierwsze zlecenie, niż zapłacić 200 zł pierwszej raty za własnego Nikona D3300.

Czy jesteście sponsorowani?
Inna sprawa, że sprzęt, zupełnie za darmo, pożyczają nam też sami producenci i dystrybutorzy. Kiedy planujemy sesję, planujemy też możliwie najbardziej odpowiedni, najlepszy sprzęt. Zgłaszamy się wtedy do przedstawiciela konkretnej marki, przedstawiamy się i zwykle otrzymujemy aparaty i obiektywy o jakie tylko poprosimy. To niedość, że wypożyczenie bez kosztów, to jeszcze tego wybranego sprzętu, który sobie zaplanowaliśmy. Producenci chcą promować swoje produkty przez naszą pracę i nie ma w tym nic złego, ani dziwnego. To przecież naturalne, nasze dobre zdjęcia to ich dobry PR. Nigdy jednak nie zdarzyło się, aby to producent dostarczył nam jakiś sprzęt i my się nim zachwycaliśmy. My wybieramy to co dobre, a nie dobre jest to co akurat ktoś tam chce promować. Nas nie można kupić.

Dlaczego nigdy nie mówicie o sprzęcie źle?
To nie prawda. O Sony A7 mówię wprost, nie ma żadnych zalet :) To aparat, którym, pomimo wad, pracuję ze względu na Voigtlandery, ale w ten sposób wystawiam mu już pewne świadectwo, w jakimś sensie staję za tym aparatem i nie chciałbym, aby ktoś potem powiedział, że kupił przez nas A7 i się zawiódł. Bo przecież Sony zapłaciło nam, żebyśmy go używali. Nikt nam nie płaci, możemy sobie mówić co chcemy, ale generalnie nie mamy czasu na zły sprzęt, choć A7 to taki wyjątek, trochę nie mamy wyjścia. Z zasady nie fotografujemy marnym sprzętem. Jeśli coś się nie nadaje, to tego nie mamy, nie używamy i nie ma o czym mówić.

Czym fotografujecie?
Fotografujemy bardzo różnymi aparatami i to szybko zmienia się na przestrzeni czasu. Informacja o sprzęcie dziś jest aktualna, jutro już nie. Mówiąc „ta sesja wykonana zostałą Olympusem E-M1” mówię o konkretnej sesji i niekoniecznie o następnej. Bo za chwilę pojawił się E-M5 Mk.II i zastąpił u nas E-M1. Ta sama jakość, nie ten sam aparat, a informacja jednak bardzo sugestywna. Są też takie aparaty, które mamy krótko, dla próby i bywa, że jesteśmy z nich niezadowoleni. Tak było z Fuji X100s czy z Sony A7s. Ktoś pyta o aparat, odpowiadam, że to zdjęcia z X100s, a tymczasem to słaby aparat, zrobił u nas może 500 zdjęć i trafił na Allegro. Są jednak aparaty ponadczasowe, tak jest z Nikonami od D700, przez D800, a dziś bezgranicznie uwielbiamy D750 i D810 i to są aparaty których używamy bardzo często, bo to dwie najlepsze lustrzanki, jakie ziemia kiedykolwiek nosiła. Niezmiennie od lat ta seria aparatów jest fundamentem DR5000. Używamy też różnych bezlusterkowców i podstawą są dla nas Olympusy OM-D, aktualnie E-M5 Mk.II i E-M10 Mk.I. Dlaczego? Dlatego, że nie ma lepszych bezlusterkowców na rynku i kropka. Są wykonane jak milion dolarów, mają najszybszy autofokus, najlepszą stabilizację, wszystkie najnowsze wodotryski, a do tego są maleńkie i piękne. Są niepodważalne. Dla nas to tak samo ważne aparaty, jak pełnoklatkowe Nikony. Używamy też Sony A7, który zastąpił A7s, ale przysięgam A7 to aparat zbudowany z samych wad i problemów. Jego jedyna zaleta, to fakt, że można go przykręcić do klasycznych Voigtlanderów, bez których nie wyobrażam sobie swojej pracy przy reportażu. Jeśli chodzi o obiektywy w ogóle, to sytuacja jest jak w kaleidoskopie, cały czas coś się zmienia. Generalnie używamy obiektywów możliwie najjaśniejszych, f/1.4, f/1.2, lub f/2.8, od 16 do 200 milimetrów, ale ryby omijamy szerokim łukiem. Uważam, że najlepsze obiektywy to te oryginalne, Nikkory i Zuiko, ale bardzo chętnie, w zasadzie w ciemno sięgamy po Sigmy z linii ART wyłącznie. Tokiny, niezmiennie setka i 16-28 mm, no i te Voigtlandery, może nie każdy jeden, ale te najlepsze, są fenomenalne. I to też jest tak, że my to nie ja czy Diana. Każde z nas ma swój ulubiony sprzęt. Ja nie wyobrażam sobie pracy bez Voigtlandera 35 mm f/1.2 czy M.Zuiko 75 mm f/1.8, Diana zabiłaby mnie gdybym nie przygotował na reportaż Nikkora 58 mm f/1.4 czy Sigmy 35 mm f/1.4. Także o sprzęcie możemy gadać, ale nigdy to nie jest to odpowiedź zero-jedynkowa i jeśli nie mogę uzasadnić, wolę nie odpowiadać wcale, aby nie robić jeszcze większego zamętu.

Czym świecicie?
Kiedy wchodzimy do studia, świecimy tym, co w studiu jest i jeśli budżet na to pozwala, najlepiej niech to będzie na przykład Profoto. Swojego studia i sprzętu studyjnego na szczęście nie posiadamy już wcale, dziś byłoby to nieuzasadnione. W innych sesjach świecimy czym się da – wciąż używamy nieśmiertelnych spidlajtów Yongnuo YN-460II, Nikonów SB-900, SB-910 czy Phottix Mitros+. W plenerze bardzo długo świeciliśmy Quantuum R+600 Dual Power, dziś to DP600 i to najmocniejsza lampa plenerowa jakiej do niedawna używaliśmy. Może nieco ciężka, ale na baterii pracuje jak w studiu, to klasyczna lampa studyjna. Przez dwa ostatnie lata najwięcej oświetlamy Genesisem Reporter 360, często dwoma na raz. To taka hybryda, 360Ws z bateryjnym zasilaniem na 400 pełnych błysków, czyli 1600 ćwiartek, ze zdalnym sterowaniem, zapakowana w obudowę prawie że spidlajta. Kiedy potrzebujemy ponad 700Ws błysku, z jednego batterypacka strzelają dwie lampy na raz. To zdecydowanie najlepsza, najbardziej uniwersalna, lampa jaką mieliśmy w rękach i jest odpowiedzialna za 80-90% naszego światła błyskowego w ogóle. Do sesji produktów używamy klasycznie światła ciągłego, unikamy ledów, zwykle sięgamy po gorące RedHeady z żaroodpornymi softboxami. I od zawsze, światłem ciągłym w plenerze, czyli blendami, z których nieskromnie przyznam, powoli robimy doktorat :)

Czym wyzwalacie?
Po wielu zmaganiach z różnymi wyzwalaczami, zostaliśmy praktycznie wyłącznie z Phottixem i dedykowanym nadajnikiem Genesisa. Phottix Odin to nasze podstawowe wyzwalacze. Pozwalają na sterowanie TTL, pełną zdalną obsługę lamp i działają wyśmienicie. Nawet na 1/8000. Nie są to najtańsze wyzwalacze, ale nasza przeprawa z wyzwalaniem miała przebieg dramatyczny, nagle w trakcie zdjęć traciliśmy lampę i zaczynała się nerwówka, nie wiadomo było co z tym począć. Od momentu Odinów, temat wyzwalania nie istnieje, nie zawiodły nas nawet pół raza. Oprócz tego używamy prostych Atlasów II, to najprostsze triggery, ale również niezawodne i w porównaniu do np Yongnuo RF-603 to 100x bardziej trwałe i uniwersalne wyzwalacze. Na siedem RFów po roku zostały nam cztery. Do lamp Genesisa używamy dedykowanych wyzwalaczy Genesis Navigator oraz czasami Rapid Navigator. Ten pierwszy to prosty trigger z pełną obsługą lampy z poziomu wyzwalacza. Ale można nim zdalnie kontrolować wszystkie parametry lampy, można obsługiwać wiele lamp w grupach i zdalnie, każdej indywidualnie ustawić moc. Ten drugi wyzwalacz, Rapid nie steruje lampą zdalnie, ale pozwala na wyzwalanie lampy Reporter 360 w trybie HSS. Czyli Rapid na aparacie wyzwala HSS zadany manualnie na lampie, a Navigator nie Rapid w kieszeni służy jako pilot do obsługi tej lampy. Oba działają jak marzenie. Czyli Odiny, Atlasy, Navigatory i od święta Navigatory Rapid.

Jakich modyfikatorów używacie?
O EasyUpach Phottixa już mówiłem. Korzystamy z nich w każdej postaci – okrągłych, prostokątnych i kwadratowych, namiętnie i bezkrytycznie. Do lamp z mocowaniem bowensa używaliśmy zawsze softboxów Quantuum. Chwilę skusiliśmy się na oktę Freepower z parasolkowym systemem rozkładania. Materiał szybko rozszedł się na drutach, a Fripers nie przyjął naszej reklamacji. Tę oktę utopiliśmy w kanale w Holandii i wróciliśmy do Quantuumów. W różnych postaciach. Na Santorini zabraliśmy nasz nowy ulubiony modyfikator Quantuum Space. Parabola to chyba określenie na wyrost, ale ta parasolka to chyba najlepsze światło jakie znamy. Są ogromne i o ile się tylko gdzieś mieści się przekątna 180 cm, błyszczą fenomenalnie. Poza EasyUpami, Spacami świeciliśmy na Woodstocku, na Santorini i wszystkie portrety oraz sesje komercyjne w międzyczasie. Mając kilka modeli głębokich EasyUpów i płytkich Spaców można stworzyć każde światło. Wciąż namiętnie korzystamy z RoundFlashów oraz RoundFlash Dish. Minęło sporo czasu, a RoundFlash nie może nam się znudzić. Na reportaże ślubne nie ruszamy się bez tego światła.

Jak transportujecie sprzęt?
Trochę wstyd się przyznać, ale nasze podstawowe torby reportażowe mają sześć lat i za sobą pewnie setkę ślubów. To LowePro Nova 200 i 180. Nie są jakieś specjalnie gustowne, ale po 6 latach, na siódmy rok reportaży wcale nie planujemy zmiany. Nie puścił nawet jeden szew, nie uszkodziły się zamki, nie urwały paski, klamerki, nie zaciągnął materiał, wszystko działa jak w nowych. Każda torba mieści lustrzankę z gripem, bezlusterkowca, dużego spidlajta i powiedzmy 5-7 obiektywów, z 70-200 włącznie. Czy polecam? Jak cholera! Na wyjazdy pakujemy się w duży plecak Lowepro Vertex 300. To model już wycofany z produkcji, a szkoda, bo to wreszcie idealny plecak. Praktycznie bez wad. Jest mega pojemny, często mieści ponad 20 kg sprzętu, potrafimy tam upchać wszystko co mamy na wyjeździe i jak ulał wchodzi do kabiny samolotu. Jest bardzo wygodny na plecach, ma wszystkie regulacje szelek, pas biodrowy. To plecak na szóstkę z plusem i wiem co mówię, bo wcześniej potrafiliśmy uszkodzić plecaki wszystkich większych producentów po kolei, a nowiutki Case Logic zerwał się mi z pleców zaraz po wylądowaniu w Londynie, w zasadzie w 4 godzinie użytkowania. Są jednak takie wydarzenia jak zdjęcia na konferencjach, eventach, warsztatach, gdzie torba jest niewygodna, a plecak jest nie na miejscu. Wówczas pakujemy się w walizkę ThinkTank Airport Roller Derby. To roller czyli walizka na 8 kółkach i dla nas to taki garnitur na sprzęt, na specjalne okazje. Na niektórych, a ostatnio prawie na wszystkich reportażach ślubnych mamy go ze sobą zamiast toreb. Po torbach mam zawsze wygniecioną koszulę, a z taką walizeczką i E-M5 w ręku, w ogóle nie przypominam archetypowego fotografa ślubnego. Nie dźwigam też wszystkiego na karku, jedzie sobie sprzęt po prostu po ziemi. Dla nas to taki Mercedes, nasz najdroższy i najbardziej wyszukany transporter. Używamy jeszcze toreb Reporter Strap, w których przenosimy blendy lub kable, w tych okrągłych, a w podłużnych statywy i softboxy. Do dwa takie unikatowe produkty, bo wcale nie łatwo o schludny pokrowiec na kilka blend, czy statywy, a te Reportery niedość, że ładne i trwałe, to jeszcze całkiem sprytne, pojemne i co chyba najważniejsze, bardzo wygodne na ramieniu.

Jak się wymawia Eupidere?
Dowolnie, jak komu wygodniej.

Co to znaczy, że Eupidere to Wasza marka?
Normalnie, jest nasza. My ją wymyśliliśmy, stworzyliśmy i realizujemy jej bieżące działania. Wszystko, od projektu logo, projektu i wykonaniu sklepu, mówię o programowaniu, przez księgowość, magazyn, aż do samej dystrybucji i obsługi klienta wykonujemy my, ja i Diana. Każdy pasek, każdy jeden, który trafia do klienta, był w naszych rękach. Eupidere to tak samo nasza marka jak DR5000.

Ten film jak zwykle nie powstał jako głos w dyskusji. Nie chcę, aby do wszystkiego co powiedziałem padło teraz milion pytań. Nie będę mógł na nie odpowiedzieć, ale mam nadzieję, że i tak wiele już wyjaśniłem. Raz jeszcze przepraszam, że nie odpowiedzieliśmy na nadesłane wiadomości, nie miejcie nam tego za złe. Oby zatem do następnego odcinka. Do następnego pewnie tak, no to..oby do..drugiego następnego.

13 Comments

  1. Szymon Frączyk's Gravatar Szymon Frączyk
    2 lutego 2016 at 18:12 | Permalink

    Nareszcie! Zabieram się za oglądanie! :)

  2. Szymon Frączyk's Gravatar Szymon Frączyk
    2 lutego 2016 at 18:51 | Permalink

    Obejrzałem, i… czuję się syty :) Pytań pewnie każdy z nas miałby do Was milion, ale każdy nowy film to jakaś inspiracja. Dziękuję Wam! Ale… nie obyło by się bez pytania. Czy całkowicie zrezygnowaliście z odpowiadania na maile? ( nie mówię o standardowych i pytaniach które już omówiłeś w tym i innych odcinakach).

  3. Adaśko's Gravatar Adaśko
    2 lutego 2016 at 20:46 | Permalink

    Link podłączony na blogu prowadzi do filmiku o autofocusie :P

    • DR5000.com's Gravatar DR5000.com
      2 lutego 2016 at 20:53 | Permalink

      Poprawione, dzięki! :)

  4. Sylwia's Gravatar Sylwia
    2 lutego 2016 at 21:15 | Permalink

    Uwielbiam Was !

  5. Łukasz Jacak's Gravatar Łukasz Jacak
    2 lutego 2016 at 21:31 | Permalink

    Bardzo ciekawa forma FAQ.. video + tekst. Jednak video zdecydowanie bije na głowę formę pisemną.
    Dobrze się słucha. Trafna uwaga odnośnie wyższości wypożyczenia sprzętu nad ratą za ‚ciasne, ale własne’.

    A tak btw.. skoro DR5000 to Diana i Rafał – to dlaczego tak mało Diany jest na filmach ja się pytam!? ;)

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów :)

    • adrian's Gravatar adrian
      3 lutego 2016 at 14:41 | Permalink

      Miało nie być więcej pytań :D

  6. Lukasz's Gravatar Lukasz
    2 lutego 2016 at 21:55 | Permalink

    Brawo! The Best

  7. mateo006's Gravatar mateo006
    2 lutego 2016 at 22:05 | Permalink

    A tak z pytań niefotograficznych. Gdzie kupona taka ładna koszula?

    p.s. Mółbym oglądąć twoje filmy godzinami. Najlepsza motywacja, żeby jeszcze bardziej spiąć pośladki.

  8. axel689's Gravatar axel689
    2 lutego 2016 at 22:28 | Permalink

    Świetny film. Dziękuję bardzo za to, że tak chętnie dzielicie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jesteście dla mnie inspiracją. Życzę Wam powodzenia i dalszych sukcesów. Mam jednak nadzieję, że będą następne odcinki ☺

  9. Radek's Gravatar Radek
    2 lutego 2016 at 22:45 | Permalink

    Rafał, czekam na kolejny odcinek. :) dzięki i pozdrawiam

  10. Sylwia's Gravatar Sylwia
    3 lutego 2016 at 14:23 | Permalink

    Jak zwykle profesjonalnie i bardzo inspirująco.
    Skutecznie zarażasz pasją do fotografii, a wszystkie techniczne aspekty brzmią jak poezja.
    Oglądam zawsze z wielką przyjemnością :)
    Dziękuję i pozdrawiam.

  11. Piotrek's Gravatar Piotrek
    3 lutego 2016 at 15:26 | Permalink

    A zdradzicie skąd jest podkład muzyczny w filmie? :)

  1. Atlantyda - Fotografia ślubna Warszawa, wedding photography warsaw, wedding photographer Warsaw – sesje zagraniczne, dwóch fotografów, zachwycające portfolio, przeczytaj opinie! on 6 lutego 2016 at 10:38

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *