Posts in category Sprzęt i technika

DR.prst

DR5000.com, 22 grudnia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - DR.prst
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Zgodnie z obietnicą złożoną przy okazji sylwestrowego wpisu z ubiegłego roku, wreszcie przygotowaliśmy presety! Zgodnie z tą samą obietnicą, presety dostali już Ci, którzy subskrybują nas na Youtubie i poprzez subskrypcje na stronie – byli pierwsi i nawet już ich używają! Dziś presety mamy już dla wszystkich, choć ciężko było je w ogóle utrzymać w tajemnicy i chyba nie bardzo to się udało ;)

Wszelkie informacje, zwłaszcza na temat pobierania presetów znaleźć można na stronie DR.prst i tam też serdecznie zapraszamy! Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Aktualności

Mistrzostwo świata

Rafał Krasa, 20 grudnia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Mistrzostwo świata
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Wczoraj na Instagramie prosiłem o trzymanie kciuków i wcześniej zapowiadałem nasz debiut – otrzymaliśmy propozycję fotografowania Zimowych Mistrzostw Seniorów i Młodzieżowców w Pływaniu. Podeszliśmy do tego z ogromną rezerwą, bo nigdy wcześniej nie mieliśmy nawet epizodycznego kontaktu z fotografią sportu, a czytałem, że lekko nie będzie. Do tego okazało się, że pływanie to w ogóle jeden z najtrudniejszych sportów do fotografowania, bo zawodnicy przez bardzo krótkie ułamki sekund wynurzają się nad powierzchnię wody i trzeba być o krok przed nimi. Na miejscu zorientowaliśmy się, że pływają niewiarygodnie szybko. Osiągają zawrotne prędkości i bardzo, bardzo ciężko jest łapać ostrość. A może wcale nie? :)

Dziś jesteśmy po wszystkim i trochę trudno nam uwierzyć w to co się działo. Wczoraj, bez przygotowania merytorycznego, bardzo szybko odnaleźliśmy się w sytuacji i po prostu wciskaliśmy spust. Ekspozycja, ostrość, automatyczne ISO – wszystko działało perfekcyjnie, dawało dokładnie takie efekty, jakich oczekiwaliśmy i to bez najmniejszego wysiłku. Dziś mamy jeden wielki zbiorczy wniosek. Fotografię dotknął dwudziesty pierwszy wiek. Wystarczy wejść do sklepu, kupić aparat i każdy jest fotografem. Oczywiście, w tej dziedzinie wiele pracy przed nami, nie jedziemy na olimpiadę, ale już wiemy, że niepotrzebnie się obawialiśmy. Zwłaszcza pod kątem sportu, technika osiągnęła niesamowity poziom doskonałości, jest jak magia, a aparaty szokują swoją doskonałością.

Fotografowaliśmy Nikkorem 70-200mm f/2.8G VR II (zdecydowanie był zbyt krótki, ale zabraliśmy co mamy) oraz M.Zuiko 40-150mm f/2.8 z telekonwerterem x1.4. Poniżej kilka kadrów, wręcz nudne serie, ale to pokazuje jak strasznie doskonałe są te aparaty. Zawodnicy przepływają około 2 metrów w sekundę i większość czasu są całkowicie zanurzeni, a po oddech wynurzają się może na sekundę. Mamy dziesiątki takich zdjęć (możemy wybierać miny!), wszystkie ostre, i nikt nie wie jak to jest zrobione… Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Aktualności, Fotografia

081, kierunkowy do Lublina

Rafał Krasa, 22 października 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - 081, kierunkowy do Lublina
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=ano9v_6N-x8 081 architekci: strona internetowa, fanpage Wpis: Mieszkanie M+M

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

Pewnego przeciętnego popołudnia otrzymaliśmy propozycję wykonania sesji zdjęciowej dla pracowni architektonicznej 081 architekci. Kiedy na blogu pokazaliśmy gotowe zdjęcia, ewidentnie nie wszyscy załapali co widzą i wielu myliło rendery ze zdjęciami i na odwrót. Jak zwykle, w krótkich żołnierskich słowach postaram się opowiedzieć więc o tym, że nie była to bułka z masłem i poopowiadam, jak radziliśmy sobie z przeciwnościami.

W momencie kiedy odezwali się do nas architekci, był już prawie w całości zrealizowany gotowy projekt wnętrza mieszkania, a ich inwestor dopracowywał jeszcze ostatnie detale. Dla nas najważniejszym elementem były wizualizacje jakie dostaliśmy od architektów. To do tych „wizek” nawiązywaliśmy zdjęciami i czuliśmy, że im zdjęcia będą bardziej zbliżone do renderów, tym lepiej wykonamy swoje zadanie. I myśląc w ten sposób trafiliśmy w dziesiątkę.

„Przez pokazanie wnętrza w tej wręcz purystycznej formie mogliśmy w duży łatwiejszy sposób pokazać nas jako projektantów oraz styl jaki preferujemy.”

„Od Was oczekiwaliśmy kadrów jak najbardziej zbliżonych do tych komputerowych, bo pozwoli nam to w przyszłości uwypuklić jeszcze bardziej, że realizacja w bardzo małym stopniu różni się od tego co pokazujemy na etapie koncepcji, na wizualizacjach klientowi.”

Tymi słowami rzucili nam więc dokładnie takie samo wyzwanie jak przy sesji obiektywów. Nasze zdjęcia znowu bez wstydu miały stanąć obok kadrów idealnych, stworzonych cyfrowo, a więc tym razem poprzeczka zawisła równie wysoko. Do pracy użyliśmy Nikona D800 i wstępnie chcieliśmy przykręcić dwa obiektywy – Tokinę 16-28 mm f/2.8 i Samyanga T-S 24 mm f/3.5 ED AS UMC. Niestety 24 mm Samyanga okazało się zbyt wąskie i nie wykorzystaliśmy go w ani jednym kadrze. Po prostu wizualizacje wykonane były na krótszej ogniskowej, a większość na dokładnie 16 milimetrach. Szkoda, bo była to idealna okazja do pokazania tego obiektywu w praniu. Jest na prawdę mega wartościowym urządzeniem i jeśli tylko nadaży się okazja, jeszcze o nim opowiem. W tej sesji gwiazdą okazała się wyłącznie Tokina 16-28 f/2.8 i tą Tokiną właśnie wykonaliśmy wszystkie kadry.

Zgodnie ze wskazówkami naszego klienta, chcieliśmy zachować naturalne oświetlenie i dokładnie pokazać jak we wnętrzu rozchodzi się światło dzienne. I już na samym początku zrozumieliśmy, że tym razem łatwo nie będzie. Najpierw założyliśmy, że jak zwykle wszystko oświetlimy i gra gitara, ale w praktyce w ogóle nie było takiej opcji. Przede wszystkim musielibyśmy rozkładać czasem dziesiątki lamp, tak aby odpowiednio eksponować kolejne przestrzenie kadru i replikować naturalny rozkład światła w pomieszczeniach. Do tego wszystkiego, większość źródeł światła musiałaby znajdować się w kadrze i po prostu byłyby widoczne same lampy lub w najlepszym przypadku snopy światła z tych lamp. To było niewykonalne i uznaliśmy, że nie ma co wyważać otwartych drzwi, oprzemy się prawie wyłącznie na modyfikowaniu światła zastanego, które już tam przecież było i było go pod dostatkiem.

Problem w tym, że w renderach źródłem są głównie białe powierzchnie okien. To tak jakby za szybami stały ogromne softboxy, przez co w cyfrowych wnętrzach światło wygląda na bajkowo wręcz miękkie. He! My przecież w realu też (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Serduszka

Rafał Krasa, 17 czerwca 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Serduszka
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Podczas reportażu ślubnego Oli i Martina, udało nam się wykombinować kadr z serduszkami. Pisaliśmy o tym na fejsbuku, ale temat jest na tyle ciekawy, że oto w bogatszej formie trafia na bloga.

Kadr powstał przed karczmą, w której odbywało się przyjęcie. Zauważyliśmy świąteczne lampki i poprosiliśmy o ich zapalenie. To jest to, co widać w bokehu. Na powyższej serii zdjęć widać w jaki sposób dochodziliśmy do zamierzonego efektu – pomysł wpadł nam jeszcze za dnia, później, po zmroku dołożyliśmy serduszka, skorygowaliśmy ekspozycję, a na końcu zajęliśmy się kolorem błysku. Światło lampy ma barwę światła żarowego, przez co uzyskaliśmy niebieskie zabarwienie „białych” lampek. Składniki na serduszka znaleźliśmy w barze. Wycięliśmy je przy pomocy lokalnych nożyczek, z lokalnej, „grubo” zadrukowanej ulotki i przymocowaliśmy przy pomocy lokalnych, barowych gumek recepturek. Podsumowując – to przejaw lokalnego, nadwiślańskiego, rękodzieła :)

W komentarzach na fejsbuku padło pytanie: skąd mieliśmy czas na wycinanki? Hm…bez problemu :) Przyjęcie trwało kilka godzin, było mnóstwo czasu na rękodzieło.

Sam kadr może nie jest jakiś odkrywczy, epicki, to wszystko w fotografii już było, ale chyba w bardzo dosadny sposób przypomina jak wiele zależy od fotografa, a konkretnie jego głowy :) Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Fotografia nieśmiertelna

Rafał Krasa, 21 maja 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Fotografia nieśmiertelna
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=_q2BIhb-pa0

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

Kiedy w ubiegłym roku zainteresowaliśmy się poważnym obiektywem makro, decyzja była podyktowana głównie fotografią studyjną, ustawianą. Oczywiście, potrzebowaliśmy nowej jakości w reportażu, ale już wtedy planowaliśmy sesje, o których bez zawodowego macro mogliśmy pomarzyć. Dziś obiektywem macro fotografujemy sporo – całe mniejsze produkty, detale większych, jakieś precyzyjne przekładnie przemysłowe czy drobne elementy elektroniki. W większości te kadry to nic szczególnego, ale wykonaliśmy w tym roku jedną taką sesję, którą bardzo chcemy się pochwalić.

Nie jest tajemnicą, że prawie rok temu na stanowisko macro wybraliśmy Tokinę 100 f/2.8 i w zasadzie od samego początku do jej producenta wysyłamy prawie wszystko co robimy tą „setką”. Tak na Jana. I są efekty. Dzięki temu, na ich stronie można obejrzeć nasze zdjęcia makro roślinek i owadów, czasem coś pojawi się na ich fejsbuku. Ale w tym roku udało nam się dla Tokiny wykonać sesję całkiem innego kalibru. Nasz wywiad ustalił, że Tokina przygotowuje nowe katalogi swoich produktów i zaproponowaliśmy, że to my wykonamy zdjęcia do katalogów. I to ich własną Tokiną 100. Nie mogli się nie zgodzić i kilka dni później otrzymaliśmy dużą paczkę, w której znajdowały się wszystkie sprzedawane obecnie obiektywy Tokiny.

W tym czasie rozglądaliśmy się za Nikkorem 58, Sigmą 35, Tokiną 16-28 oraz obiektywami M.Zuiko i mieliśmy jako takie pojęcie o tym jak te zdjęcia powinny wyglądać. Między sobą uzgodniliśmy kształt światła i zabraliśmy się do organizowania lamp i pierwszych zdjęć próbnych. Niestety już na stracie spadł nam na głowę dość fundamentalny problem – okazało się, że to do czego dążymy to nie fotografia, a modelowanie 3D i rendering. Odłożyliśmy aparat i zaczęliśmy intensywnie szukać, ale w ogóle nie sposób znaleźć prawdziwe zdjęcia obiektywów. Od kilku lat, nikt tak już nie robi. Teraz od tego sa graficy. Dla nas to był dół, poczuliśmy jakby ktoś wyjął nam wtyczkę z gniazdka, prawie zarzuciliśmy cały projekt. Oznaczałoby to jednak, że fotografia umiera, a przecież to nie jest prawda. Zrobiło się z tego wyzwanie. Przykręciliśmy obiektyw do aparatu, wynajęliśmy halę w centrum handlowym i z odrobiną wkurzenia wystartowaliśmy raz jeszcze. W Tokinie podobno mówią, że rzuciliśmy wtedy rękawicę renderingowi. Faktycznie czymś wtedy ciskałem, ale nie jestem przekonany, że akurat rękawicami. Wzmianka dla nas śledzących – to był czas wpisu o zimowym macro.

Jednym z pierwszych naszych problemów była głębia ostości. Chcieliśmy mieć każdy detal ostry, każdy napis, fakturę, ale f/64 i dyfrakcja całkowicie zabiłyby rozdzielczość. Zastosowaliśmy więc technikę nazywaną focus stacking. Każdy kadr wykonaliśmy kilkukrotnie, na f/8, ale ostrząc na różne płaszczyzny oddalone o nie więcej niż głębia ostrości. Ostateczne zdjęcia to połączenia najostrzejszych elementów poszczególnych płaszczyzn ostrości, czyli elementów mieszczących się w głębi ostrości.

Mieliśmy też bardzo konkretną wizję na światło. Całość wykonaliśmy przy pomocy światła ciągłego, aby móc precyzyjnie ustawiać lampy i na żywo dokładać kolejne elementy, dosłownie w LiveView. W takich zdjęciach światło ciągłe umożliwia nieporównywalnie większą precyzję niż błysk i obserwując wyświetlacz, mogliśmy w zasadzie montować kadr, trochę jak w programach 3D. Oczywiście w przenośni na wyświetlacz, bo w (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Wielkie moce małego Aleksandra

Rafał Krasa, 16 kwietnia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Wielkie moce małego Aleksandra
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=4L2A-yMsFGY

Nareszcie! Po ponad 3 miesiącach niebytu wracamy z nowym filmem. Mamy nowe światło, nowy dźwięk i, choć tym razem przesadziliśmy z długością (nie zmieściliśmy się w 20 minutach), mam nadzieję, że udało nam się podać temat w nowy i wciągający sposób. Produkcja przerosła nas do tego stopnia, że w między czasie chodziło nam już po głowie wywieszenie białej flagi, a ostatecznie całość opóźniła się o 2 tygodnie. Warto było jednak dotrwać, bo na każdym roku napotykamy zachwyconych posiadaczy OM-D i temat jest na czasie jak nigdy dotąd! Udanego seansu! :)

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

Jesteśmy na wakacjach. No, może trochę zimno, ale okoliczności przyrody są wyjątkowo piękne. Za mną znajduje się najwyższy szczyt włoskich Dolomitów, Marmolada. Jest tam też Sella Ronda, Rosengarten, masyw Sassolungo. A dla nas, ludzi, którzy na nartach jeżdżą od bardzo wielu lat, to miejsca wyjątkowo piękne. I to pierwszy raz kiedy zabraliśmy ze sobą tak strasznie mało sprzętu fotograficznego – wszystko co mamy mieści się w tej torebce, saszetce w zasadzie, trzy obiektywy i korpus. I tym razem Olympus zaskoczył nas znowu tak strasznie, że postanowiliśmy wreszcie zrobić cały odcinek o tym, jak wygląda praca system OM-D w rękach ludzi, którzy na co dzień pracują aparatami pełno-klatkowymi.

Opowieść zacznę od sprostowań. „Od bardzo wielu lat” oznacza „przez większą część naszego życia”. W tym roku mija dokładnie 20 lat odkąd pierwszy raz stanęliśmy na stoku i przez te dwie dekady wyhodowaliśmy sobie niesamowitego świra na punkcie narciarstwa. Zresztą, ta historia jest bardzo podobna do historii naszej fotografii – narty wynieśliśmy z domu, były z nami od dziecka i uczyliśmy się jeździć na własną rękę, podglądając innych. Dziś może nie jesteśmy ideałami techniki skrętu, ale na śniegu czujemy się dużo pewniej na nartach niż na butach. No, mówiąc wprost, narty to coś co na prawdę uwielbiamy. Co oczywiście nie zmienia faktu, że jesteśmy DR5000 i w góry nie pojedziemy bez aparatu.

Kiedyś do tego celu wystarczył nam kompakt, później pierwszy raz zabraliśmy ze sobą lustrzankę – najmniejszą, najlżejszą i tanią – starego, używanego Nikona D40x z Nikkorem 18-105 VR. Optycznie to był strzał w dziesiątkę, ale był to jednocześnie nasz ostatni raz z lustrzanką na nartach. Na stoku aparat okazał się gigantyczny i niewyobrażalnie nieporęczny.

Trzeba mieć świadomość, że narty to sport, a skręty to siły – równowaga pomiędzy grawitacją i siłą odśrodkową i każdy gram może ją całkowicie zaburzyć. Dlatego waga i rozmiary aparatu są tak strasznie ważne. Poza tym jeżdżąc z lustrzanką, z każdym upadkiem modliłem się aby jakimś cudem ta cegła nie wbiła mi się w żebra. Albo w kręgosłup. DLATEGO też, zawsze idealny to tego był mały, kieszonkowy kompakt, a lustrzanka okazała się tak wielkim niewypałem. Na szczęście nie odpuściliśmy i w tym roku fotografowaliśmy z przepłytką głębią ostrości i przeplastyką. A to dlatego, że po raz pierwszy w góry zabraliśmy Olympusa OM-D E-M1.

Ale co to jest i dlaczego takie to fajne? W dwóch słowach to po prostu bardzo nowoczesny aparat. Olympus w pewnym momencie zabłysnął i (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Sylwestrowa od zaplecza

Rafał Krasa, 3 stycznia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Sylwestrowa od zaplecza
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Zdjęcia z tej sesji opublikowaliśmy już wcześniej, we wpisie Sylwestrowa Miss Ferreira. Link bezpośredni do filmu: http://www.youtube.com/watch?v=4CNwOZAOau4 Modelka: Miss Ferrerira Makijaż: Makeuplace, Aneta Błaszczak Modyfikator: roundflash.com Music by: Scott Buckley (www.scottbuckley.com.au)

Szanowni, Moi Drodzy, Kochani!

W jeden z nieodległych piątków zadzwonił telefon. To była Sara z taką sprawą. Sylwestrowa sesja, na dziś. Tyle, że dziś była już 13:00, a planu nie było ani na lokalizację…w ogóle na nic nie było planu. Ale DRy nie w ciemię bite i kwadrans później byliśmy już umówieni na 18:00 u Anety. Ale kim u licha jest Sara i Aneta?

Sara, czyli Miss Ferreira to bloggerka, matka trójki dzieci i modelka do zadań specjalnych, taką ją znamy. Z tą Panią pracujemy już od dwóch lat i razem zrobiliśmy wszystkie najdziksze sesje. To bohaterka naszego Miss Ferreria Fashion Project i najbardziej wypasiona modelka jaka kiedykolwiek stała przed obiektywem DR5000. Czasem też leżała, marzła, mokła i tonęła. Z kolei Aneta Błaszczak to mistrzyni wizażu. Prowadzi szkolenia, reprezentuje największe marki kosmetyczne. To ta sama wizażystka, która przygotowała Sarę do jednej z naszych najpiękniejszych sesji, do zdjęć dla Mosquito. Aneta już wtedy pokazała, że zawodowo jest absolutnie świetna w tym co robi, ale, o czym pewnie wielu zdążyło się już przekonać, prywatnie jest równie fantastyczną osobą. Bez wahania na potrzeby tej sesji wpuściła nas do swojej przestrzeni, do Makeuplace‚u i dała ogromną swobodę działania za co jesteśmy jej strasznie wdzięczni.

Zgodnie z tym czego oczekiwała od nas Sara, na zdjęciach chcieliśmy uzyskać takie, nazwijmy to, imprezowo-modowe światło i z perspektywy czasu mam wrażenie, że bardzo trafnie zdecydowaliśmy, że użyjemy do tego ring flasha. To była pierwsza poważna okazja, aby użyć RoundFlasha – to taka marka modyfikatora, który zwykłą lampę na stopce zmienia w prawdziwy ring flash. Są inne wynalazki jak np. O Flash ale one, jakby to powiedzieć, nie działają. O Flash bardzo nierównomiernie rozprowadza światło, jest nieporęczny i do tego stopnia ciężki, że w jednej z naszych tańszych lamp wyłamał stopkę. To fatalne rozwiązanie. Dla odmiany RoundFlash działa jak prawdziwy ring studyjny, technicznie jest na prawdę niewiarygodny i spokojnie zastępuje nawet ring stacjonarny. Do tego jest lekki, duży na aparacie i mały po złożeniu, i w ogóle to bardzo przemyślana konstrukcja. To takie połączenie mechanizmu rozkładania blendy z zasadą działania softboxu. My jesteśmy absolutnie zakochani w tym modyfikatorze.

Na początku zdjęć próbowaliśmy jeszcze coś zdziałać standardowym softboxem na statywie, ale w dość ciasnej przestrzeni studia wizażu, tym wielkim namiotem ciągle zaczepialiśmy o drogie kosmetyki. Szybko odkryliśmy trick i zamiast RoundFlashem na aparacie świeciliśmy nim również jak beauty dishem, z ręki, z ponad kadru. Ten modyfikator jest idealnie okrągły, ma bardzo równomierne światło i w tej roli sprawdził się świetnie.

Oczywiście te pliki są mocno obrobione. Tak, tam gdzie się da staramy się nie obrabiać zdjęć, ale nie jesteśmy skostniałymi głupolami i jeśli to nieuniknione, obrabiamy, bo umiemy i czasem zwyczajnie po prostu chcemy. A ta sesja wymagała – bardzo wysokiego kontrastu, podkręconej saturacji. Potrzebowaliśmy również tonowanych kolorów, a tego nie możemy jeszcze (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Portret, moda i beauty

Niedoceniana

Rafał Krasa, 11 stycznia 2014
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Niedoceniana
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Gdzieś daleko, chyba na australijskim forum wyczytałem, że Tokina to marka niedoceniana. Czytałem to, mając już jedną Tokinę, która sponiewierała Nikkora, i nieco mnie to szturchnęło. Zacząłem myśleć. Mieliśmy wszystko, co trzeba, ale Nikkor 16-35 f/4 jest f/4 i nie jest to f/2.8, a f/2.8 to jak w D700 dostać nagle użyteczne ISO6400. A Tokina ma w ofercie taki obiektyw 2.8, widmo, który niby jest, a nie ma go. Podobno byli tacy, co go mieli, mówili nawet, że jest dobry, ale oni byli w Australii. Okazało się, że obiektywu nie było u nas, ale już jest. A skoro jest, to oto staliśmy się posiadaczami Tokiny 16-28 f/2.8.

Mamy ją zaledwie chwilę i gdy świat o tym usłyszał, zapytaliście jak ten sprzęt działa. Wszyscy na raz. Nie chcę więc pisać niczego konkretnego, bo mamy go za krótko, ale trzy zdania muszę.

Stan rzeczy jest taki: mamy swojego Nikkora 16-35 mm f/4 VR (od tej pory zwany „mały Nikkor”) oraz pożyczamy Nikkora 14-24 mm f/2.8 (od tej pory zwany „duży Nikkor”). Tokina jest bardzo ostra na f/2.8 i choć nie miałem okazji robić bezpośredniego porównania, ciężko powiedzieć, że jest widocznie gorsza od dużego Nikkora. W narożnikach oba obiektywy mają jakieś swoje problemy, bardzo podobne, choć duży Nikkor mniejsze, ale to, dla czego dotychczas wypożyczaliśmy dużego Nikkora, daje nam Tokina i chyba nie będziemy już więcej potrzebowali Nikkora. W każdym razie różnice, jak są, to naprawdę ciężko je wskazać tak „na oko”. Za to ogniskowe w Tokinie moim zadaniem są bardziej sensowne, bo 14mm a 16mm to dla nas różnica mała i zbędna (z wygiętego ekstremum do mniej, ale wciąż wygiętego ekstremum), ale już 24mm, a 28mm, to coś użytecznego, bo wręcz zahacza o portret. Więcej, niby to 1EV ciemniej, ale już wyjątkowo blisko Nikkora 28mm f/1.8…

Tokina 16-28 mm na f/2.8, czyli otwarta, jest tak samo ostra w narożnikach jak mały Nikkor (16-35 mamy od lat i znamy go na wylot) ale wyraźnie, dużo ostrzejsza w środku kadru. Za to po przymknięciu Tokiny do f/4 obraz znacznie wyrównuje się i Tokina jest nieporównywalnie ostrzejsza na całym kadrze od małego Nikkora. To dwie różne klasy obiektywów, nie ma czego porównywać.

W Tokinie autofokus działa mniej kulturalnie, gdy biegnie po całej skali („bzyczy”, trochę jak śrubokręt z korpusu, tylko ciszej), ale małe ruchy wykonuje całkowicie cicho, fajniej niż Nikkory (charakterystyczne nikkorowe mrówki). Autofokus jest za to dokładnie tak samo szybki i celny w obu obiektywach, nawet gdy jest ciemno. Flar, blików i spadków kontrastu w Tokinie jest nieco więcej niż w małym Nikkorze (z maleńkim przednim szkłem), ale chyba znowu występuje tu dokładnie identyczny poziom jak w dużym Nikkorze. Oba te obiektywy, duży Nikkor i Tokina, mają ogromny przedni element i trzeba się z tym pogodzić, że będą łapały sporo światła. Tragedii nie ma, warto jednak pamiętać i w miarę możliwości, w obu obiektywach, unikać lub przysłaniać ostre słońce. Zresztą cała konstrukcja i jakość wykonania Tokiny to klasa dużego Nikkora. Niestety waga i gabaryty też – Tokina jest dużym, ciężkim, metalowo-szklanym obiektywem, większym (...). Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Z końcem kolejnego roku…

DR5000.com, 25 grudnia 2013
fotografia ślubna warszawa, fotografia ślubna lublin - Z końcem kolejnego roku…
Kliknij, aby wyświetlić cały wpis

Link bezpośredni: http://www.youtube.com/watch?v=QXW-ZV8sg08

Prawie dokładnie rok temu, opublikowaliśmy film o tym, jak wygląda nasza praca i dlaczego tak strasznie kochamy fotografię. W tym roku postanowiliśmy pokazać prawie to samo, ale tym razem od strony zaplecza zaplecza – czyli jak wygląda DR5000 w pracy, kiedy nie robimy zdjęć :) Wszystko na podstawie jednej ślubnej sesji portretowej w Izraelu.

Ciekawostka jest taka, że cały film nakręciliśmy teoretycznie zupełnie niestworzonym do tego sprzętem, Olympusem OM-D E-M1. Pomimo, że recenzje całkowicie dyskwalifikują go w tej materii, dla nas to najlepszy sprzęt do filmowania jakim kiedykolwiek pracowaliśmy w podróży. Tylko jedno, pierwsze ujęcie z Sigmy 35 f/1.4 i „setki” nakręcone zostały lustrzanką. Oczywiście kadry podwodne, to również nie E-M1. Nakręcenie całej reszty to była bułka z masłem i prawdziwa, ogromna przyjemność. Nawet koloryzacja przebiegła bezboleśnie (wszelkie bóle to była nasza wina), bo profil domyślny aparatu lekko rozjaśnia cienie i w tych partiach obrazu zarejestrowała się ogromna ilość detali. To była kolejna miła niespodzianka odnośnie tego cudownego Olympusa :)

Wesołych Świąt i szczęśliwego, najszczęśliwszego Nowego Roku! Fotografia ślubna Warszawa, zdjęcia ślubne Warszawa, wedding photography Warsaw, wedding photographer Warsaw. CZYTAJ DALEJ »

Posted in: Aktualności, Ślubne sesje portretowe